Kapliczki, krzyże i figury przydrożne województwa łódzkiego w fotografii Piotra Wypycha
Kapliczki, krzyże i figury przydrożne województwa łódzkiego w fotografii Piotra Wypycha.
Piotr Wypych, to osobowość bardzo bogata. Pod względem wyuczonego i wykonywanego zawodu to przede wszystkim leśnik, zafascynowany pięknem przyrody i ojczystego krajobrazu. Po drugie, to również dyplomowany artysta grafik, który uczył się przenosić na papier i płótno postrzegane w naturze piękno, pod okiem mistrzów krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. To wreszcie historyk, od niedawna doktor nauk humanistycznych w zakresie historii, który to stopień uzyskał w Uniwersytecie Rzeszowskim. Jako młody leśnik, pod koniec lat 80. XX w., pracując w terenie, zaczął interesować się przydrożnymi krzyżami i kapliczkami. Początkowo urzekła go ciekawa i różnorodna forma tych obiektów – ich wpisanie w ojczysty krajobraz. Z biegiem czasu zaczął dostrzegać odrębność pewnych grup kapliczek i krzyży, które odznaczały się podobną budową, wspólnym warsztatem twórczym i zasięgiem występowania. Jeszcze później zaczął interesować się ich historią, funkcją obrzędową jak i genezą powstawania tych obiektów. Efektem tych dwudziestoletnich zainteresowań, które przerodziły się w regularne badania naukowe jest wspaniała kolekcja kilkunastu tysięcy barwnych fotografii, dokumentujących krzyże, kapliczki i figury przydrożne, tego szczególnego pogranicza trzech historycznych krain: Wielkopolski, Małopolski i Mazowsza – które to pogranicze weszło w skład dzisiejszego województwa łódzkiego. Do wielu z tych obiektów, aby wykonać dobre zdjęcie, aby wyczerpać temat fotograficzny i ukazać tempo ich przemian przyjeżdżał na przestrzeni lat po kilka, a nawet kilkadziesiąt razy. Starał się wydobyć w różnych porach roku, przy odmiennej pogodzie, w różnych porach dnia – od świtu do zmierzchu – tak naturalny charakter jak i koloryt tych miejsc i obiektów wpisanych w krajobraz, miejsc, w których nastąpiła niejako „materializacja wiary”, począwszy od skromnej skrzyneczki nadrzewnej – do monumentalnych bogato zdobionych kaplic i figur przydrożnych. Z ludzkiej pamięci, archiwów i bibliotek pozyskiwał jak najwięcej informacji dotyczących historii, legend oraz motywacji stawiania krzyży i kapliczek. Badania te stały się dla Piotra Wypycha podstawą do napisania, obronionej w 2013 r. z wyróżnieniem, pracy doktorskiej „Dziedzictwo historyczne małej architektury sakralnej (XVIII-XX w.) na terenie Zespołu Nadpilicznych Parków Krajobrazowych”. Fotografie Piotra Wypycha niewątpliwie posiadają walory artystyczne ale równie istotne jest traktowanie ich jako naukowego dokumentu – zapisu zmian zachodzących w otoczeniu, jako odchodzących i mocno przekształcanych elementów naszego krajobrazu, jako niewyczerpanego źródła informacji dla różnych dziedzin nauki. Uważam iż Piotr Wypych wchodzi do kręgu najlepszych znawców małej architektury sakralnej w naszym kraju, tak pod względem nauki jak i sztuki fotografii. Rzeszów 2013.

Ks. dr hab. STANISŁAW NABYWANIEC

 

Piotr Wypych, artysta niezwykle silnie związany emocjonalnie z Ziemią Łódzką, głęboko pochłonięty przyrodą i historią tego regionu. Chyba nie tylko z powodu miejsca swego urodzenia, ale przede wszystkim z głębokiej wrażliwości na otaczający świat, która dana jest tylko nielicznym. Od chwili ukończenia krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, a właściwie już od pierwszego roku studiów [wtedy się poznaliśmy], ilustrował przyrodę, taką jaką widział . Fascynował się owadami, zwierzątkami, rozmaitymi roślinami, rzeką Pilicą, która fotografował często i o każdej porze roku. Chrząszcze, ćmy czy motyle, rzadko już występujące, malował z ogromnym zapałem, nadając im encyklopedyczny charakter, ale również malarskie interpretacje. Stare kapliczki, przydrożne krzyże czy świątki wielokrotnie były dokumentowane z zapałem godnym etnografa. Co po latach zaowocowało wydaniem kilku świetnych albumów. Zainteresowanie antropologią kulturoznawstwo to kolejny kierunek jego zainteresowań – mam wrażenie, że chyba w okolicy nie ma żadnego zabytku architektury, który nie byłby obfotografowany i opisany przez Piotra. Wielokrotnie rozmawialiśmy o jego wyjazdach w plener w poszukiwaniu nowych tematów, zarówno do fotografowania jak i rysowania. Muszę przyznać, że zawsze imponował mi jego ogromny zapał i entuzjazm w poszukiwaniu historii związanych z obiektami które dokumentował. Piękno przyrody w jego projektach jest zawsze bardzo ważne. Przypominam sobie jak przed laty Piotr zaprojektował plakaty do głośnej akcji «Sprzątanie Świata». Jego plakaty wyróżniały się z ogromnej liczby projektów – były jakby uduchowione pięknem przyrody, a tylko niektóre elementy umieszczone na dalszym planie , nawiązywały do głównego tematu. Można z całą pewnością powiedzieć, że piękno przyrody jest siłą napędową i wielką fascynacją Piotra wyraźnie widoczną w większości jego prac artystycznych. Ta wielokierunkowość jego zainteresowań pozwala sądzić, iż nadal będzie tworzył najróżniejsze prace,które będziemy mogli oglądać na jego kolejnych wystawach. Warszawa 2014.

art. grafik ANDRZEJ ARCIMOWICZ

 

Codzienne fascynacje, fotografie Piotra Wypycha.

Leśnik i artysta grafik oraz doktor nauk humanistycznych, a przy tym człowiek o renesansowych zainteresowaniach, dr Piotr Wypych z zamiłowaniem uprawia twórczość fotograficzną. Rejestruje swoje najbliższe otoczenie: dom, rodzinę, znajomych, swoje miasto oraz trasy licznych podróży artystycznych. Fotografuje dużo i z zapałem kolekcjonuje obrazy. Krajoznawca dba o poziom merytoryczny dzieł, oraz o ich poziom estetyczny. Tworzy obrazy o wybitnych walorach plastycznych i znakomitym opracowaniu warsztatowym. Swoje fotografie układa w cykle, które obejmują różnorodne aspekty autorskiego świata codziennych fascynacji (…). Dr Piotr Wypych z zapałem fotografuje napotkane obiekty architektoniczne. Dokumentuje układy urbanistyczne, ulice, place oraz budowle, aby zachować ich wygląd dla następnych pokoleń. Ze szczególnym upodobaniem szuka starych, zabytkowych elementów, odkrywa ich urodę, zapisuje unikalne formy, kształty, cienie rzucane na ściany okolicznych domów, a także obrazy latarni przeglądające się w ulicznych kałużach. Artysta kolekcjonuje wizerunki zabytków architektury, od wykopalisk archeologicznych, poprzez zespoły kościołów i klasztorów (znakomite wnętrza !), do średniowiecznych warowni, pałaców, dworów i zabytkowych ogrodów. Ważne miejsce w twórczości dr Piotra Wypycha zajmują krajobrazy i przyroda. Ukochane tematy autor fotografuje w wersji czarno białej, w różnych porach roku, przy różnych stanach atmosferycznych (pełne słońce, deszcz, śnieg, grad, mgła), w różnych porach roku, w świetle dnia, także w okresie wschodów i zachodów słońca, a często po zapadnięciu zmroku. Zapisuje pejzaże otwarte (często w formie panoram) oraz fragmenty krajobrazu. Zna swoje tematy, fotografuje pojedyncze drzewa, szeregi wierzb na otwartej przestrzeni, a także wnętrza lasu. Klasyczne krajobrazy fotografuje we mgłach poranka, lub z krążkiem zachodzącego słońca, a często z pochmurnym niebem, podkreślającym romantyczny nastrój przedstawianego widoku. Utrwala wygląd mieszkańców krajobrazu: żubry na śniegu, bociany w locie i na gnieździe, jelenie, sarny, pajęczynki i inne. Mistrz w utrwalaniu subtelnych nastrojów krajobrazu, w swojej twórczości fotograficznej kontynuuje i rozwija najpiękniejsze tradycje polskiej fotografii. Kielce 2014.

art. fotografik PAWEŁ PIERŚCIŃSKI

 

Wywiad z dr Piotrem Wypychem, wicedyrektorem Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Łódzkiego, Oddziału Nadpilicznych Parków Krajobrazowych w Moszczenicy.

Pan Piotr Wypych – leśnik, artysta grafik/fotografik. W 2013 roku obronił pracę doktorską pt.:„Dziedzictwo historyczne małej architektury sakralnej (XVIII-XX w) na terenie Zespołu Nadpilicznych Parków Krajobrazowych”. W pracy łączy zawody i zainteresowania, które się uzupełniają – zajmuje się ochroną krajobrazu i dziedzictwa kulturowego, projektami wydawnictw, antropologią kulturową, promocją i wystawiennictwem, oraz fotografią.

Witam Pana. Poznałam Pana jako współautora książki „Kamienie pamięci, kamienie niepamięci”, która zachwyca magicznymi zdjęciami wiejskich cmentarzy ewangelickich województwa łódzkiego.

Tak, wraz z moim kolegą Andrzejem Białkowskim w ramach Łódzkiego Domu Kultury zrealizowaliśmy projekt o tym tytule. Kilkuletnia kwerenda oraz badania terenowe umożliwiły zgromadzenie bogatej dokumentacji fotograficznej kilkudziesięciu nekropolii ewangelickich z terenu obecnego województwa łódzkiego. Powstał album, a towarzyszyła mu wystawa zdjęć, prezentowana w kilkudziesięciu galeriach i muzeach w łódzkim jak i w całej Polsce.

Jedną z tych nekropolii był cmentarz w Klementynowie

Razem z Andrzejem Białkowskim i Łódzkim Domem Kultury wygraliśmy konkurs w Ministerstwie Kultury na odtwarzanie najstarszych kapliczek i krzyży drewnianych w województwie łódzkim. Był to duży projekt realizowany w latach 2003 – 2011, który nazwaliśmy „Pejzaż Wszystkich Świętych”. W trakcie jego realizacji natknąłem się na cmentarzyk w Klementynowie. Rozmawiałem z najstarszymi ludźmi, wsłuchałem się w opowieści o osadnikach, poznawałem historię wsi Klementynów, po której został tylko las. Widziałem potrzebę wśród lokalnej społeczności, by upamiętnić cmentarz. Postanowiłem wykorzystać prowadzony przez nas program i przygotowaliśmy kapliczkę pod wezwaniem św. Barbary, która jest m.in. orędowniczką dobrej śmierci. Kapliczka słupowa stanęła na granicy dawnej nekropolii. Ludność przyjęła ten symbol z zadowoleniem. Poświęcenie kapliczki uprawomocniło/przywróciło pamięć o tej mniejszości narodowej. Wydaje się, że przywrócenie temu miejscu jego sacrum zabezpieczyło to miejsce przed całkowitą zagładą.

Czy obecnie w jakikolwiek sposób trwa dbałość o ten cmentarzyk?

Trwa – widzę często palące się lampki, kwiaty i inne ozdoby pod kapliczką – ktoś to robi….

Projekt „Pejzaż wszystkich świętych” zakończył się już kilka lat temu. Pan jednak nie ustawał w działaniach.

W trakcie swoich podróży po województwie łódzkim natrafiłem na ustne przekazy mówiące, że w Przedborzu istniał cmentarz. Zacząłem go poszukiwać i na leżącym odłogiem polu natrafiłem najpierw na roślinność, sugerującą istnienie w przeszłości nekropolii. Odnalazłem tam kilka płyt z inskrypcjami z liternictwem piękną kutą szwabachą z połowy XIX wieku. Zacząłem interesować się tym tematem. W archiwum w Piotrkowie Trybunalskim (oddział w Tomaszowie) dzięki księgom ludności stałej Przedborza z przełomu XIX/XX w. znalazłem spis mieszkańców miejscowości Przedbórz wyznania ewangelickiego. Do niedawna w miejscowości tej istniał piękny kantorat, który niestety spłonął. O istnieniu tego cmentarza nie wiedział nawet pastor z Piotrkowa Trybunalskiego. A przecież cmentarzyków tych w naszym rejonie było bardzo dużo, ostrożnie szacuję iż w skali całego łódzkiego może być 500-550 tych nekropolii.

Zatem udokumentował Pan istnienie osadników – ewangelików w Przedborzu, tym samym przywracając pamięć o nich. Nie można już było pozwolić tej pamięci znowu umrzeć.

W 2013 roku poprosiłem władze Przedborza o pomoc. Do akcji włączyli się się również moi koledzy z pracy, a także lokalna grupa działania LGD Dolina Pilicy z prezesem Panem Hellmanem. Organizacja ta potraktowała moją prośbę o wsparcie finansowe bardzo życzliwie. Zaprojektowałem więc obelisk oraz tablicę informacyjną. Ponownie wyznaczono geodezyjnie granice nekropolii. Gmina i miasto włączyły się w akcję, uporządkowano teren. Przy okazji odkryliśmy kwatery żołnierzy z I Wojny Światowej, zupełnie ogołocone. Po zakończeniu tych prac zorganizowaliśmy uroczystość, podczas której pastor z Piotrkowa dokonał poświęcenia.

Czy podczas tych spotkań z pamięcią, a raczej z jej brakiem, stawiał Pan sobie pytania o przyczyny odchodzenia w cień tych miejsc?

Widzę takich przyczyn kilka. Oczywisty jest brak opieki pokoleniowej. W Przedborzu mieliśmy ostanie pochówki ze stycznia 1945. Krewni tych osób być może jeszcze żyją, tyle, że najczęściej opuścili Polskę. W Polakach, którzy przeżyli wojnę, narastająca przez lata nienawiść wybuchła i została skierowana w stronę śladów po niedawnym okupancie – doprowadzało to do aktów wandalizmu. Z innej zaś strony: mogiły ziemne, które przeważały na cmentarzach wiejskich, łatwo uległy naturalnemu rozpadowi.

Problemem w objęciu nieczynnych cmentarzy ewangelickich opieką jest sprawa własności gruntu. W przypadku wielu miejscowości zaistniała sytuacja gdy w rubryce „własność” pojawia się wpis: „stan prawny nieuregulowany”. Jak to było w przypadku Przedborza?

Z tego co wiem teren był własnością Skarbu Państwa i zawsze na mapach figurowało tam wyłączenie.

Czy uważa Pan, że dawne cmentarze ewangelickie powinny być traktowane jako zabytki?

Oczywiście, jeśli mamy do czynienia z cenną sztuką sepulklarną na danym cmentarzu, ważnym wydarzeniem historycznym/postacią historyczną związanymi z tym miejscem czy zabytkowym starodrzewiem – to tak.

Śledzę aktualnie sytuację w Łaznowskiej Woli – piękny cmentarz, włączony do gminnej i wojewódzkiej ewidencji zabytków, ale posiadający właśnie „stan prawny nieuregulowany”, pozbawiony jest tak naprawdę jakiejkolwiek opieki. Władze gminy nie mogą przeznaczyć środków na teren nie będący własnością gminy, a konserwator zabytków takich środków nie posiada. Może dobrze byłoby zaangażować parafię ewangelicką?

Ewangelicy obecnie w łódzkim stanowią małą grupę, przy wielości problemów z jakimi się stykają – nie są skłonni opiekować się starymi cmentarzami wiejskimi. Wydaje się, że podobnie jak Żydzi, pozostawiają te miejsca w spokoju i odosobnieniu. Nie będą oponować, jeśli gmina zaopiekuje się cmentarzem, sami jednak środków nie posiadają, opiekować się nie będą.

Pan jednak nie pozostaje obojętny na to, co z tymi miejscami się dzieje.

Staram się uwrażliwiać społeczeństwo, informować o istnieniu takich miejsc. Wszystko, co mogę zrobić, to zachowywać pamięć o nich. Takie miejsca powinny być oznaczone i wyłączone spod innych rodzajów zagospodarowania. Znam kilka pięknych cmentarzy w okolicach Zelowa, Bełchatowa czy Piotrkowa. Są równie magicznymi miejscami, co Łaznowska Wola. Fotografuję je, by zachować tę magię. Dzięki swojej pracy widywałem ich setki, budzą we mnie zachwyt i zadumę nad człowieczym losem, dają impuls do mojej twórczości.

Jakie prace na cmentarzach uważa Pan za zabronione?

Uważam, że nie wolno usuwać starych drzew. Jedynym wyjątkiem może być drzewo grożące człowiekowi „zwaleniem się na głowę”. Są one strażnikami tych miejsc, należy się im opieka – nie tylko ze względu na przepisy prawne. Uważam, że cmentarze bez drzew są strasznie smutne.

Czy słyszał Pan o polsko – niemieckiej konferencji naukowej w Poznaniu? Zatytułowano ją „Ziemia skrywa kości. Zapomniane krajobrazy pamięci – cmentarze protestanckie w Wielkopolsce po 1945 roku.” Konferencja składała się z dwóch części: metodologiczno – historiograficznej i warsztatowej. Zadaniem pierwszej było stworzenie teoretycznych podstaw terminologicznych w zakresie kościołów protestanckich w Wielkopolsce, wypracowanie modelu obchodzenia się z protestanckim dziedzictwem kulturowym w Wielkopolsce, szczególnie w zakresie ewangelickich miejsc pochówków. W części drugiej chodziło o zebranie doświadczeń aktywnych w Wielkopolsce grup społecznych w zakresie ratowania cmentarzy ewangelickich, ustalenie wspólnego wzorca postępowania wobec miejsc pochówków. Zainteresowanie władz lokalnych i mieszkańców pamięcią historyczną w zakresie ewangelickiego dziedzictwa historycznego. Wypracowanie procedur eksploracyjnych i badań nad lokalną pamięcią w obszarach występowania obiektów cmentarnych, a także współpracy w tym zakresie ze środowiskami niemieckich protestantów, posiadających wielkopolskie korzenie. (opis za: http://www.nekla.eu/)

Nie słyszałem. A wnioskując z tego, co Pani mówi, to musiało być interesujące wydarzenie. Przy czym Wielkopolska ma też inną specyfikę i trochę inny „wątek kulturowy” tej problematyki.

Czy sądzi Pan, że moglibyśmy pokusić się o zjednoczenie sił na terenie województwa łódzkiego?

Oczywiście że tak. Na przykład lokalne grupy działania (LGD) posiadają skromne środki na małe projekty, warto je angażować. Każda gmina posiada skromniutki „paragraf” w budżecie na tego typu i tym podobne działania – warto „zapukać”, połączyć środki – składać granty/wnioski do instytucji i fundacji na dofinansowanie.

A co sądzi Pan o pomyśle stworzenia programu edukacyjnego dla szkół podstawowych? Może udałoby się stworzyć autorski program nauki historii? W klasie 4. mamy dział „Mała Ojczyzna” – a łódzkie to ojczyzna czterech kultur.

Myślę, że sprawy te są jeszcze bardzo drażliwe i delikatne, ale rozsądni i wrażliwi nauczyciele mogliby pokusić się o włączenie nurtu wielonarodowościowego do historii danego regionu jakiejś „małej ojczyzny”. Dobrze, żeby młodzież się z tym zetknęła a później zdecydowała, czy jest to dla niej istotne czy nie. Można tej historii uczyć „na żywo”: zabrać dzieci w teren, pokazać np. domy – siedliska osadników, cmentarzyki czy choćby w archiwum spisy ludności danej miejscowości z przedwojnia. Na przykład w piotrkowskim czy łęczyckim regionie w latach 1941-1943 budowano dla osadników z Besarabii czy Niemców Nadwołżańskich domy tzw. „besarabki” – wznoszono je z prefabrykatów w dwa tygodnie, a domy te stoją do dziś! Warto je pokazać, by przy tej okazji opowiedzieć o historii lokalnej. Podobnie ze starymi cmentarzami.

Dziękuję za czas poświęcony na rozmowę. Było to dla mnie ważne i rozwijające spotkanie.

Ja również dziękuję. Doceniam Waszą stronę – jest na wysokim poziomie merytorycznym i naukowym. Wracam do niej często. Kawał dobrej roboty! Życzę powodzenia!

W imieniu własnym i całego naszego zespołu życzę następnych wspaniałych pomysłów.

Wywiad przeprowadziła: HANNA SZURCZAK

www.cmentarzeewangelickie-lodzkie.pl